Ambasador Rosji w Budapeszcie, Władimir Siergiejew poinformował, że Węgry mogą być centrum gazowym dla regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Rosjanie chcą bardziej wykorzystywać węgierskie magazyny gazu.

Węgry od dłuższego czasu wspierają Rosję. Rządowi premiera Orbana nie przeszkadza fakt, że Rosja najechała Ukrainę, a Moskwa okupuje Krym. Miesiąc temu prezydent Rosji odwiedził Węgry. Za tego typu gesty Rosja stara się nagrodzić Węgry.

Podpisane zostały umowy dotyczące energetyki jądrowej, a teraz Moskwa chciałaby umocnić pozycję Budapesztu na rynku gazowym. Przedstawiciele Rosji zapowiedzieli, że popierają projekt powstania węgierskiego centrum dystrybucyjnego. Miałoby ono odgrywać duże znaczenie w handlu gazem w naszej części Europy. Rosjanie chcieliby także wykorzystać m.in. rezerwy, jakie mają węgierskie, podziemne magazyny gazu. Mogą one pomieścić około 6 mld m3 surowca. Moskwa widzi również szanse inwestowania dodatkowych pieniędzy w węgierski biznes gazowy. Chodzi m.in. o rozbudowę pojemności magazynów surowca.

Część analityków wskazuje na fakt, że ewentualne dalsze pogłębienie gazowej współpracy pomiędzy Budapesztem i Moskwą będzie skutkowało wzrostem uzależnienia Węgier od rosyjskiego gazu. Co więcej Rosja inwestując na Węgrzech będzie w efekcie podważała oficjalne zalecenia Komisji Europejskiej. Komisja chciałaby aby kraje Unii Europejskiej dywersyfikowały źródła dostaw gazu. Jako idealne rozwiązanie wskazuje się na minimum trzy niezależne źródła. Według władz UE, żadne z nich nie mogłoby pokrywać więcej niż 50 proc. zapotrzebowania na gaz danego kraju.

Ewentualne większe zaangażowanie Budapesztu we współpracę z Rosjanami oznacza, że tzw. korytarz gazowy północ-południe może stać się dla Węgier mało atrakcyjny. To uderzyłoby zaś w polskie gazowe plany. Gaz z terminalu LNG w Świnoujściu mógłby być blokowany przez surowiec pochodzący z Rosji.