Główny Urząd Statystyczny przekazał dane o wynikach polskiego eksportu w pierwszej połowie bieżącego roku. Wartość sprzedaży (liczona w cenach bieżących) wyniosła 301,7 mld zł (72 mld euro), co oznacza wzrost o 6,4 proc., a import 289,8 mld zł (69,1 mld euro), i wzrost o 1,1 proc. r/r. Polska uzyskała dodatnie saldo wymiany towarowej (ok.12 mld zł -2,9 mld euro).


     Jeśli chodzi o kierunki wymiany towarowej, to wzrosło znaczenie partnera niemieckiego. W tym wypadku eksport wzrósł o 0,6 pkt. proc. i wyniósł 27 proc. Dodatnie saldo obrotu z Niemcami osiągnęło poziom 3,6 mld euro. Na kolejnym miejscu utrwala się rynek brytyjski (eksport 4,7 mld euro, wzrost o 12,1 proc.), a na trzecim czeski (4,6 mld euro, +12,5 proc.).

     Pewnym zaskoczeniem ostatnich analiz jest wzrost znaczenia eksportu do Hiszpanii. Kraj corridy, gazpacho i turystyki awansował z 11 miejsca (2014) na 7, ze wzrostem eksportu w pierwszych czterech miesiącach 2015 r. o 22, 2 proc. r/r, osiągając 4, 6 procentowy udział w łącznym polskim eksporcie. Eksperci szacują, ze to jeszcze nie wszystko, na co nas stać w kontaktach z krajami po drugiej stronie Pirenejów. Realne jest zajęcie piątego miejsca na liście odbiorców polskich towarów i usług. W tamtym kierunku sprzedawane są przede wszystkim zboża (pszenica, żyto), ale także leki, kosmetyki, wyroby chemiczne chemikaliów, produktyz kauczuku (w tym opon). Hiszpania jest odbiorcą dla branży motoryzacyjnej i mięsnej, artykułów AGD i RTV, mebli, elementów wyposażenia wnętrz.

     Na tym tle trochę mniej niepokojące są spadające wyniki w handlu z Rosją i Ukrainą. Udział Rosji w eksporcie spadł o 1,5 pkt. proc. i wyniósł ok. 2,7 proc (4,3 proc w 2014)., w imporcie był niższy o 4 pkt. proc. i stanowił 7,4 proc. Ujemne saldo wyniosło 3,1 mld euro (4,9 mld euro w 2014. Po pięciu miesiącach br. Ukraina zajmowała osiemnaste miejsce na liście naszych partnerów handlowych w eksporcie oraz dwudzieste czwarte – w imporcie. Obroty z Ukrainą spadły w eksporcie o 13,3 proc. w zł (w euro), a w imporcie o 27 proc. w porównaniu ze styczniem – majem ub. roku.

Komentarz

     Jak wiadomo w eksporcie liczy się nie tylko wielkość obrotów, ale również struktura towarów wysyłanych za granicę. Od dawna powinno nam zależeć, by były to wyroby wysoko przetworzone, z dużym „wkładem innowacyjnym”, skutecznie konkurujące jakością i ceną z wyrobami światowych potentatów. To samo dotyczy „eksportu” zlokalizowanych na terenie Polski zagranicznych producentów. Tym bardziej konieczne jest stworzenie stałych i trwałych form wsparcia polskich firm eksportowych. Dobrym znakiem jest stopniowe oswajanie się rynku z utratą możliwości wymiany handlowej z Rosją. Świadczy to elastyczności polskich firm, umiejętności zdobycia nowych klientów i wysokiej jakości polskiej oferty eksportowej. Jeśli towarzyszyć temu będzie dalsze uniezależnienie od dostaw rosyjskich surowców energetycznych to gospodarka powinna wyjść z tego kryzysu, przy obowiązującym embargo, silniejsza i bardziej zróżnicowana. Nie zmienia to faktu, że chyba wszyscy (za wyjątkiem polityków?) oczekują aż nadejdzie podstawowy element dobrych relacji gospodarczych: święty spokój.

    Miejsce Rosji powinna w naturalny sposób przejmować Ukraina (ponad 42 mln mieszkańców!). Jednak w wypadku naszego wschodniego sąsiada problemem nie jest nawet konflikt zbrojny na Wschodzie. Spadająca wartość wymiany handlowej wynika raczej z niestabilności gospodarczej Ukrainy, braku bezpieczeństwa prawno-finansowego i nadmiernie rozbudowanej biurokracji. Zmiany w tej dziedzinie są w interesie nie tylko Ukraińców, ale również przedsiębiorców, z co najmniej kilku krajów Europy Środkowej.

Opracowanie CeBiM